COŚ WIĘCEJ NIŻ BIZNES

Tworzymy trwałe miejsca pracy dla osób z niepełnosprawnościami.

Skąd taki pomysł?

W Polsce mieszka blisko 5,5 mln osób z różnymi niepełnosprawnościami. To olbrzymi potencjał, który zazwyczaj nie zostaje wykorzystany. Udowodnione zostało, że praca ma dla ON wartość rehabilitacyjną. Dlatego postanowiliśmy uzupełnić te lukę i stworzyć odowiednie warunki dla ludzi chcących podjąć wyzwanie. Wiemy, jak ważne jest zapewnienie godnych warunków życia osobom szczególnie potrzebującym takiego wsparcia.

I dla kogo?

Naszą firmę stworzyliśmy z myślą o osobach z umiarkowanym lub znacznym stopniem niepełnosprawności. 
Ponieważ miejscem pracy są nasze miejsca zamieszkania, to w naszym gronie znaleźli się ludzie z całej Polski. Zarówno mieszkańcy większych miast, jak i mieszkańcy wsi i małych miejscowości – szczególnie poszkodowani na rynku pracy. Nasz zespół to osoby, ktore ze względu na swoją niepełnosprawność mogą pracować tylko z domu

EFEKTUM w oczach pracowników

Do Efektum trafiłem na początku 2016 roku. Właściwie byłem zaskoczony telefonem z propozycją rozmowy kwalifikacyjnej bo CV wysłałem ze dwa, trzy miesiące wcześniej i nie miałem już nadziei na pozytywny oddźwięk. Radość wielka, że ktoś się moją ofertą zainteresował bo jak wielu innych poszukujących pracy wysyłałem całkiem sporo dokumentów aplikacyjnych. Firma jest z Warszawy, ja z Zielonej Góry ale szybko okazało się, że proponują mi pracę zdalną. Czegóż chcieć więcej? Praca w kapciach, we własnym domu – żyć nie umierać! No tak, ale przede mną rozmowa, stres oczywiście duży ale… nie taki diabeł straszny. 

Wideokonferencja na Skypie i – kolejne zaskoczenie, rozmowa miła, sympatyczna, zostałem przesłuchany z moich zawodowych i życiowych doświadczeń, osiągnięć, niepowodzeń i planów. Potem kilka nerwowych dni w oczekiwaniu na rezultat i – jestem pracownikiem firmy. 

Z umową, z prawem do urlopu, do zwolnień lekarskich, z prawem do dodatkowego urlopu dla osób niepełnosprawnych. 


To co dla innych pracodawców było często przeszkodą, czyli niepełnosprawność, dla Efektum przeszkodą nie jest.

Zostałem więc przyjęty, zostałem przeszkolony, armia informatyków sprawdziła mój sprzęt, który na szczęście okazał się wystarczająco dobry, by sprostać postawionym przed nim i przede mną zadaniom.

Muszę powiedzieć o jeszcze jednym zaskoczeniu. To ciepła, przyjazna atmosfera wśród koleżanek i kolegów, koordynatorów, szefów i kierowników. Wszyscy jesteśmy po imieniu, co niezwykle ułatwia kontakt. A po niedawnym spotkaniu integracyjnym w Jachrance (czytających proszę aby nie kojarzyli tego określenia ze znanym filmem…) ten kontakt stał się jeszcze bliższy. Impreza firmowa nad jeziorem, przy grillu i ognisku, na którą zjechaliśmy się ze wszystkich stron Polski, niektórzy z bardzo znacznym stopniem niepełnosprawności, poruszający się na wózkach, o kulach, z białymi laskami niewidomego uświadomiła mi, jak wielką rzecz robi Efektum. Widzieć wokół siebie same uśmiechnięte, radosne twarze – bezcenne.


Władysław Edelman, pracownik Efektum

 

Historia pewnego polityka

Pan Andrzej był burmistrzem jednej z warszawskich dzielnic. Był niezwykle aktywny społecznie. Mnóstwo spotkań, znajomi, kontakty. Pewnego dnia na ulicy stracił przytomność i upadając złamał sobie miednicę. Zdiagnozowano u niego migotanie zastawek serca. Choroba oznacza ciągłe zagrożenie natychmiastowej utraty świadomości. Musiał całkowicie zmienić swoje życie. Nie wychodził z domu, przestał pracować, stracił znajomych, popadł w długi. STRACIŁ NADZIEJĘ i wiarę w sens życia. Stał się zgorzkniały, nieufny. Kilka lat szukał pracy, którą mógłby wykonywać, w której pracodawca zrozumiałby jego ograniczenia. Został zatrudniony w Efektum. Po dwóch miesiącach zrozumiał, że ciągle jest potrzebny. WRÓCIŁA NADZIEJA. Dzięki dawnym kontaktom zaangażował się w ideę pomocy dla innych osób znajdujących się w takiej sytuacji jak on. Po 1,5 roku pracy zmarł. Jego przyjaciel, który jako jedyny trwał przy nim przez cały ten czas. powiedział właścicielowi Efektum: „Panie Wojtku, podarował mu Pan 1,5 roku życia”